Gwałtownie podnoszę głowę, gdy za mną otwierają się drzwi, a moi przyjaciele wchodzą, rozmawiając w najlepsze, z ramionami pełnymi toreb.
– Co tu robicie? Myślałem, że idziecie do baru?
Carter wyładowuje sterty pojemników z jedzeniem na wynos. – Mówiłeś, że nie masz nastroju, więc zostajemy z tobą. – Podaje mi górę smażonych w głębokim tłuszczu ogórków. – Musisz przestać tak wyglądać.
– Jak?
Garre






