– Ciężki mecz – mówi Carter, przechodząc obok na łyżwach i zdejmując kask. – Może będę musiał cię na jakiś czas cofnąć.
Jest po dziesiątej wieczorem, kiedy wsiadam do samochodu, i opuszczam twarz na dłonie, gdy gorące powietrze uderza, ogrzewając ciasną przestrzeń.
To jest taki pieprzony burdel, że samo słowo „burdel” nie oddaje tego, jak bardzo jest to spieprzone. Nie wiem, kto będzie bardziej wk






