"Ktoś… cię odbiera?"
Kolejne parsknięcie, ale tym razem mniej się wstydzę. "Nie, Adam."
"To jak… jak zamierzasz…" Drapie się po głowie. "Bezpiecznie wrócić do domu?"
"Tak samo, jak tu przyjechałam. Pojadę autobusem."
Adam mruczy pod nosem, po czym odwraca mnie i prowadzi z powrotem w tę stronę, skąd przyszliśmy.
"Przystanek autobusowy jest w drugą stronę."
"A moja ciężarówka w tę."
"Adam…"
"Jest p






