Rosie kiwa głową, po czym skupia wzrok na otaczających nas drzewach, wodząc palcem po korze każdego, obok którego przechodzi, jak zawsze, jakby szukała czegoś, co zgubiła. Nigdy nie dzieli się żadnymi informacjami, a ja nie naciskam. To jej czas wyciszenia, a ja jestem po prostu wdzięczny, że pozwala mi się przyłączyć. Poza tym, jest coś satysfakcjonującego w dawaniu jej czasu i przestrzeni, by sa






