Jasnowidz.
Mój ojciec umiera.
Mike umiera. Nigdy w życiu nie słyszałem słów, które brzmiałyby tak kompletnie bez sensu.
"Co ty, kurwa, bierzesz, William?" – parskam śmiechem. "Za kogo mnie masz? Myślisz, że nabiorę się na twoje kłamstwa? Daj spokój, stary. Robisz to od lat. Nie jesteś zmęczony?"
"Myślisz, że kłamię?" Prycha, a w jego głosie słychać rozpacz i zniecierpliwienie. Zaczynam kwestio






