Jasnej, proszę bardzo:
ASHLEY.
– Już jesteś? – Mama ma szeroki uśmiech na twarzy, opierając się o framugę drzwi. Kiwam głową, odwzajemniając uśmiech. – Jesteśmy. Możesz nas wpuścić, Vanesso? Zimno jak cholera. – Jęczę, a ona chichocze i odsuwa się na bok.
Wszyscy wchodzimy do domu, a ja pocieram dłonie, podczas gdy Sinclair zabiera ode mnie pudełka i stawia je obok tych przygotowanych przez Van






