Gabinet prezydencki był wspaniały.
Co ważniejsze, panował tu ścisły reżim bezpieczeństwa.
Nawet mucha nie mogła wlecieć ani wylecieć z pałacu prezydenckiego.
Marco wszedł do pałacu.
Wkrótce dotarł do swojego gabinetu.
Po wpisaniu odcisku palca drzwi się otworzyły.
W środku stał mężczyzna.
To był Anthony, który nie pojawiał się od dawna.
– Proszę, usiądź – powiedział Marco, siadając na swoim krześl






