Wiśnia zobaczyła Artura siedzącego nieruchomo i wpatrującego się w nią chłodno.
To było tak, jakby czekał na nią od dawna.
Serce Wiśni zabiło mocniej.
To było złe.
Od samego początku była odkryta.
Wiśnia próbowała uciec ze strachu, ale było za późno.
Drzwi samochodu otworzyły się i wysiadł Artur.
Członkowie rodziny Stevensów mieli dobre geny i długie nogi.
Dogonił Wiśnię i złapał ją. "Co za tupet!






