Wiśnia wciąż nie wróciła, podobnie jak Artur. Nie było też od niej żadnej wiadomości.
Nie wiedziała, co się z nią dzieje i zaczęła się martwić.
Wtem służąca podała jej miskę zupy z żeń-szenia. "Pani Stevens, proszę spróbować."
"Dobrze, chociaż wolę żeberka wieprzowe od żeń-szenia," powiedziała od niechcenia.
Służąca zamilkła.
Niemniej jednak nie chciała zmarnować starań służącej.
Gdy miała już wzi






