Patrzę na zegar, jest kwadrans po siódmej. To nie w stylu Matthew. Chwytam telefon i wybieram jego numer, ale od razu włącza się poczta głosowa.
"Gdzie jesteś?" pytam nikogo. Wybieram numer Esme.
"Cześć, Samantha, jednak potrzebujesz, żebym popilnowała dziecka?" W jej głosie słychać humor.
"Nie. Jesteś w domu? Przypadkiem nie ma tam Matthew?"
"Nie. Myślałam, że jest z tobą. Wszystko w porządku?" T






