Powoli odpięłam pas bezpieczeństwa i podniosłam się, żeby pocałować go w usta.
"Ja też nie. Ale spóźniłam się dzisiaj do pracy."
"Przepraszam." Wyszeptał, obejmując moje policzki dłońmi.
"Wiesz co, w piątek przyjadę do ciebie i spędzę z tobą weekend."
Jego twarz rozjaśniła się natychmiast. "Czy jutro jest piątek?"
Roześmiałam się. "Jest czwartek, głuptasie."
"Piątek... weekend ze mną... o rany."
R






