*DECLAN*
Wziąwszy głęboki, uspokajający oddech, podszedłem do leżaków.
– Ojej… nasza kruszynka jest zmęczona – zanuciła Tessa, biorąc śpiącą Leę w ramiona, a ja rozkładałem nasze rzeczy.
– Declan – zawołała.
– Tak? – spytałem, nie patrząc na nią.
– Coś się stało? Jesteś taki cichy.
Wymusiłem uśmiech. – Wszystko w porządku. Po prostu jestem zmęczony.
Uśmiechnęła się i skinęła głową. – Zrobię ci mas






