*TESSA*
W tej chwili Brad stanął przede mną.
– Panno Beckett, mam panią odwieźć do domu?
– Nie, sama wrócę.
To powiedziawszy, chwyciłam torebkę i ruszyłam przed siebie.
Widząc to, Brad pospiesznie ruszył za mną. – Panno Beckett, pan Hudson kazał mi panią bezpiecznie odwieźć…
Na te słowa nie mogłam się powstrzymać od szyderstwa.
Hm, jego serce jest teraz pełne Lindy. Jak może mieć czas, żeby się mn






