Joyce poruszyła ustami, ale nic nie powiedziała. Zarówno ona, jak i Yulia starały się być jak najmniej widoczne. W końcu ani Lenore, ani Sibyl nie były osobami, które mogłyby sobie pozwolić na prowokowanie.
Ale Sibyl ich nie zignorowała. "Joyce, Yulia, mój chłopak jutro przyjeżdża i funduje moim współlokatorkom kolację. Powinnyście iść ze mną." Brzmiało to bardziej jak rozkaz, wyraźnie pomijając L






