Była już jesień, a jednak rezydencja Brownów tonęła w zieleni, z kołyszącymi się gajami bambusowymi, szemrzącymi strumieniami i świergotem ptaków w lesie.
Gdzieniegdzie kwitły dzikie trawy i kwiaty, tworząc spokojną i cichą atmosferę, jakby ukrytą głęboko w górach, ale nie całkiem odizolowaną.
Silas spędził tu noc, nie widząc Lenore i w ogóle nie spał. Gdy świt przebił się przez okna, spakował lap






