Joshua leżał na łóżku, patrząc na Lenore ze spokojem w oczach.
– Ścieżkę przed tobą musisz przebyć sama – powiedział, trochę bardziej ożywiony niż wcześniej, jaśniejący ostatnim płomykiem życia. Jego głos, choć słaby, był ciepły. – Wkrótce spotkam twojego ojca.
Lenore przygryzła wargę, a jej oczy wypełniły się łzami. – Dlaczego to musi być teraz? Dlaczego nie możesz poczekać jeszcze trochę?
– Pami






