Edwin usiadł na krześle w salonie. W jego sercu panował zamęt i nie wiedział, co począć.
Naprawdę nie chciał dźwigać tak wielkiego ciężaru.
Jednak Richard powiedział już tak wiele. Gdyby Edwin nadal odmawiał, wyglądałoby to mniej więcej tak, jakby nie wiedział, co jest dla niego dobre.
Piętnaście minut później.
Trzask!
Drzwi się otworzyły.
Richard i Aria wyszli na zewnątrz.
"Panie Coleman".
"Panie






