– O Boże – westchnęła ciężko Cecilia.
Tak bardzo bała się teraz Edwina. Nie mogła go obrazić ani się przed nim ukryć. Była przez niego nieustannie zastraszana i nękana.
Widząc poważny wyraz twarzy Cecilii, Louis nie wiedział, co powiedzieć ani jak ją pocieszyć.
Pomyślał: „Mógłbym stanąć w jej obronie i rozwiązać jej problemy, gdyby jakiś mężczyzna ją denerwował.
– Niestety, tym, który nęka Cecilię






