Aria w ogóle nie zabrała Edwina Colemana do instytutu badawczego.
Zamiast tego przywiozła go do własnego domu.
Przez ostatnie trzy dni Edwin przypominał lalkę bez duszy, całkowicie zdaną na łaskę Arii.
Każdego dnia Aria osobiście go kąpała, przebierała w czystą piżamę, układała w różnych pozach, rozmawiała z nim – chociaż nie mógł odpowiedzieć – i go karmiła.
W nocy łapczywie sypiała w jego ramion






