„Miałam być przyszłą Betą. Zamiast tego stałam się najbardziej poszukiwaną wyrzutką w stadzie – a wszystko przez to, kogo kocham. Kiedy moja własna matka zaaranżowała na mnie wyrok śmierci, ojciec poświęcił życie, bym mogła uciec. Pozbawiona stada i tytułu, zmuszona do porzucenia ośmioletniej siostry, Lylah, nie miałam już nic. Ścigana jak zwierzę przez ludzi, którzy mieli być moją rodziną, myślałam, że to koniec mojej historii. Wtedy na niego wpadłam. Viktor Mikkelsen. Potężny, zabójczy Gamma stada Talon-Lune. Wystarczyło jedno potężne warknięcie: „Moja”, by cały mój świat zadrżał w posadach. Nie obchodziło go, że byłam wątłym wyrzutkiem. Nie dbał o wyrok, który na mnie ciążył. Liczyło się dla niego tylko to, by posiąść to, co należało do niego, i był gotów wyrwać gardło każdemu, kto odważyłby się mnie tknąć. Ale przeszłość nie daje się pogrzebać. Właśnie odkryłam, że moja wyrodna matka wystawiła moją małą siostrę na nadnaturalny czarny rynek, sprzedając ją bezlitosnemu, sadystycznemu Alfie. Aby uratować Lylah, muszę stawić czoła koszmarowi, przed którym uciekłam. Tyle że tym razem nie uciekam sama. Mam u boku najgroźniejszego Gammę w świecie wilkołaków – i wspólnie zrównamy ich imperium z ziemią, by chronić naszą rodzinę”.
Przyszły Beta Kaelen
— KAELEN! — Słyszę, jak ktoś wykrzykuje moje imię, ale nie mam, kurwa, pojęcia, kto to.
— To miejsce jest niesamowite! — wrzeszczy mi do ucha mój najlepszy przyjaciel Trist, promieniejąc radością. Cieszę się, że świetnie się bawi, w końcu świętujemy jego osiemnaste urodziny, ale szczerze mówiąc, te całe klubowe klimaty to zupełnie nie moja bajka. Jestem raczej typem faceta od filmów, piwa i jedzenia na wynos na kanapie.
Czuję, że ktoś szarpie mnie za koszulę od tyłu. Błyskawicznie się odwracam i widzę uśmiechniętego Covana. Chryste, on jest gorący! — Wołałem cię! — Pochyla się, przekrzykując muzykę. Przysięgam, gdyby nie słuch wilkołaka, nie miałbym pojęcia, co mówi. Fakt, że jestem dość drobny jak na wilkołaka, też nie pomaga.
Zawsze byłem mniejszy, niż powinienem, mimo ogromnej ilości treningów. Zarówno moja budowa, jak i wzrost zawsze odbiegały od oczekiwań, ale ani lekarze, ani moi rodzice nigdy nie zrozumieli dlaczego. Przeszedłem testy, trzymałem się rygorystycznych diet i planów treningowych, a mimo to pozostaję mniejszy niż przeciętny wojownik, co nie jest dobrą wróżbą, gdy ma się zostać przyszłym Betą.
— Słyszałem, że ktoś mnie woła, ale nie widziałem kto. — Rozmawiamy chwilę, zanim on znika przy barze, a Selyne wciąga mnie na parkiet. Uwielbiam tę dziewczynę. Ona, Trist i Covan to jedyni członkowie naszej watahy, którzy wiedzą, że jestem gejem.
Trist i Selyne wiedzą, bo są moimi najlepszymi przyjaciółmi, a Covan wie, bo pieprzymy się ze sobą od trzech miesięcy — nic poważnego, raczej układ typu „przyjaciele z korzyściami”. Oboje czekamy na swoich mate, więc nie pozwalamy, by przerodziło się to w coś głębszego.
Skończyłem osiemnaście lat prawie sześć miesięcy temu, ale jak dotąd nie miałem szczęścia w kwestii mate. I choć na zewnątrz zgrywam twardziela i udaję, że mnie to nie obchodzi, w środku mnie to dobija. Od dziecka marzyłem tylko o tym, by odnaleźć swoją drugą połówkę i założyć własną małą rodzinę, ale najwyraźniej to jeszcze nie mój czas.
Kiedy po moich osiemnastych urodzinach nie znalazłem mate w watasze, ojciec zaczął zabierać mnie na wyjazdy służbowe nieco wcześniej, niż planowano, by sprawdzić, czy uda mi się go odnaleźć gdzieś indziej, ale nawet to jak dotąd nie przyniosło efektów.
— Chodźmy zatrząść tym, co nam matka natura dała! — Głos Selyne wyrywa mnie z użalania się nad sobą. Wrzeszczy mi prosto do ucha, przypominając mi, jak bardzo ją kocham.
Trzy godziny później, po pierwszej w nocy, na szczęście wszyscy są gotowi do powrotu. Wszyscy czekają na zewnątrz, ale jak zwykle nie ma Trista. Dokładnie wiem, gdzie go szukać, więc kieruję się prosto do toalet. Do jasnej cholery, to musi być jego trzecia lub czwarta wilczyca dzisiaj. Ten gość po prostu nie wie, kiedy przestać.
— Trist, wyjmij fiuta z niej i ruszaj dupę na zewnątrz, taksówka czeka. — Drzwi do kabiny szybko się otwierają i Trist wychodzi pewnym krokiem z rozpiętym rozporkiem i źle pozapinanymi guzikami.
— Miałeś zamknięte oczy, jak zapinałeś koszulę? — Chwieje się lekko, trzymając się ścian kabiny, więc podchodzę bliżej, zanim, kurwa, upadnie.
— Mam nadzieję, że się zabezpieczyłeś!
— Nie bądź głupi, chroń swój kijek! — ryczy, posyłając mi swój pijacki uśmiech, a ja nie mogę powstrzymać śmiechu. Mówię mu to przed każdym wyjściem i cieszę się, że wbiło mu się to do głowy. — Choć tu, palancie! — Dziewczyna macha mu na pożegnanie, po czym szybko wychodzi z płonącymi policzkami. Ja zabieram się za poprawianie jego koszuli, podczas gdy on zaczyna wyśpiewywać jakąś piosenkę, której nigdy nie słyszałem. Szczerze mówiąc, nie sądzę, by on też ją znał — myślę, że zmyśla słowa na poczekaniu.
— Najlepszeee urodzinyyy! — wrzeszczy, po czym nagle blednie.
— Chodź, odstawimy cię do domu, solenizancie. — Kiwa głową, po czym wchodzi prosto w pieprzone drzwi od łazienki. Śmieję się, zanim jego tyłek w ogóle dotyka podłogi.
— Dlaczego pokój jest w kropki? — O rany, na litość boską! Podrywam go i praktycznie niosę do taksówki, zanim zrobi sobie większą krzywdę.
Na szczęście docieramy do domu bez incydentów żołądkowych, a Alfa Rorgar spotyka mnie na swoim piętrze. Wysłałem mu linka, żeby wiedział, że wracamy i będę potrzebował pomocy. Gdy tylko widzi Trista, wybucha śmiechem, po czym przejmuje go ode mnie i mówi, że się nim zajmie. Biedny drań będzie jutro żałował, to zdecydowanie najgorszy stan upojenia, w jakim go widziałem.
„Hej Kael, odstawiłeś Trista bez problemu?” — Covan zagaduje mnie przez linka ze śmiechem.
„Haha, tak, Alfa go przejął. Trist jutro za to zapłaci”.
„To na pewno. A ty co teraz robisz?”
„Właśnie wszedłem do pokoju, a co?” — Proszę, niech to będzie propozycja szybkiego numerka. Mój twardnieje dla niego, odkąd zobaczyłem go w tych ciasnych dżinsach i koszuli w klubie.
„Zastanawiałem się, czy nie chciałbyś wpaść i dotrzymać mi towarzystwa. Ale jeśli jesteś zbyt zmęczony, zrozumiem”.
Mogę sobie tylko wyobrazić ten uśmieszek na jego twarzy, kiedy to mówi.
„Już idę”. Zawsze to ja chodzę do niego, ponieważ mieszkam na piętrze dla Betów z rodzicami i siostrą, a on ma własny pokój na piętrze dla personelu. Jest Omegą i zazwyczaj mają oni własne domy, ale jego rodzice zginęli w zeszłym roku w wypadku samochodowym, więc Alfa zaoferował mu pokój w domu watahy, żeby nie był sam.
Zanim zdążę zapukać, drzwi się otwierają, a on wciąga mnie do środka. Przyciska mnie do zamykających się drzwi i wsuwa język do moich ust, sprawiając, że podniecenie wycieka ze mnie jak u jakiegoś pieprzonego trzynastolatka! Kurwa, nie mogę się doczekać, aż w niego wejdę...
Budzę się z najwspanialszym uczuciem na świecie i szybko orientuję się, co się dzieje. Spoglądam w dół i widzę ciemne oczy Covana wpatrzone we mnie, podczas gdy jego głowa porusza się w górę i w dół, ssąc mojego członka. — Kurwa — syczę, gdy on przejeżdża zębami po mojej długości i ściska moje jądra.
Zanim zdąży skończyć, przewracam nas tak, by leżał na brzuchu. Chwytam go za biodra i wypinam jego tyłek, ustawiając się odpowiednio. Na szczęście jestem już wystarczająco mokry od jego ust, więc po prostu zanurzam się głęboko w nim. Chryste, on smakuje niesamowicie.
Niestety, mój członek traci całą twardość szybciej niż lód na słońcu, gdy słyszę wrzaskliwy głos mojej matki. Co ona, do cholery, znowu kombinuje?
Zanim zdążę wyjść z jego tyłka, drzwi do sypialni zostają wyważone i do środka wpada moja matka, wyglądając na cholernie wściekłą, a za nią Trist, który wygląda, jakby przejechał po nim walec. Matka patrzy na mnie i wiem, że kipi z wściekłości; żąda, bym się ubrał i poszedł na nasze piętro. Po prostu wiem, że to się dobrze nie skończy.
„Próbowałem ją zatrzymać!” — Trist przesyła mi linka, brzmiąc na potwornie winnego, choć zupełnie nie musi. „Nie martw się, to i tak musiało się stać. Zaopiekuj się Covanem, proszę”. Trist zgadza się, po czym znika na dole, podczas gdy mój żołądek zaciska się na myśl o tym, co nadchodzi.
20 minut później... — Brzydzę się tobą! Nie będę trzymać pod swoim dachem syna, który tak się zachowuje! — Moja matka to egoistka w swoje najlepsze dni, a bezwzględna suka przez resztę czasu. — Nie ma potrzeby, żebyś się tak zachowywał. Nie rozumiem, jak możesz uważać takie paskudztwo za dopuszczalne! — Matka kontynuuje swoją tyradę, ale ja ledwo jej słucham.
— Co tu się, do cholery, dzieje? Słyszę was dwa piętra niżej! — Mój tata wpada do kuchni, podczas gdy matka nadal próbuje sprawić, bym poczuł się jak śmieć. Boże, jak dobrze, że wrócił.
Nie było go przez tydzień w sprawach watahy i prawdę mówiąc, tęskniłem za nim. Zawsze towarzyszę mu w takich wyjazdach, przygotowując się do przejęcia tytułu Bety za 5 miesięcy, ale tym razem zostałem, żeby nie przegapić urodzin Trista. Muszę przyznać, że to miejsce nie jest takie samo, gdy taty nie ma w pobliżu.
— Och, kochanie, wróciłeś! Tęskniłam za tobą! — Mama podbiega, by przywitać tatę uściskiem i cmoknięciem w usta, a mnie ogarnia najdziwniejsze uczucie. Nie jestem pewien, czy wcześniej byłem na to ślepy, czy po prostu nie zwracałem uwagi, ale teraz, w tej chwili, przysięgam, że radość mojej mamy z powrotu taty jest całkowicie udawana. I choć modlę się, bym się mylił i by to było tylko przez to, że jestem na nią wściekły, pod spodem to widzę i nienawidzę tego, kurwa.
— Hej tato, dobrze, że wróciłeś. — Chyba nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo szczerze to mówię, gdy podchodzi do mnie, ściska mnie krótko i klepie po plecach.
— Dobrze być w domu, synu. Tęskniłem za wami wszystkimi. A teraz może powiecie mi, o co tu chodzi?
Zanim zdążę mrugnąć, matka znów wpada w szał, wrzeszcząc i lamentując, gdy opowiada mu o tym, co zobaczyła rano.
Tata odwraca się i patrzy na mnie, ale nie widzę nienawiści ani smutku na jego twarzy. — Synu, czy jesteś gejem? — Przez chwilę kusi mnie, by skłamać, ale to mój tata — jedyna osoba, której nie chcę okłamywać.
— Tak, tato. — Posyła mi delikatny uśmiech i ten jeden gest sprawia, że czuję się o niebo lepiej.
— Jestem z ciebie dumny, synu. Kocham cię. — Zanim zdążę cokolwiek odpowiedzieć, kochana mamusia postanawia znów zacząć swoje wrzaski, ale tata szybko staje w mojej obronie.
— Helga, wystarczy! To nasz syn i fakt, że jest gejem, niczego nie zmienia! — krzyczy na nią tata, a w jego głosie powoli przebija ton Bety. Moja matka zawsze taka była, ale tata... on był niesamowitym ojcem. Zawsze okazywał mojej siostrze Lylah i mnie miłość, której nie dawała nam matka. Fakt, że wspiera mnie w tej chwili, znaczy dla mnie więcej niż cokolwiek innego. Nie żebym kiedykolwiek w niego wątpił — on zawsze chciał tylko, żebyśmy z Lylah byli szczęśliwi i zdrowi.
— Oczywiście, że to ma znaczenie, Malthusie, to skandal. Jak możesz pochwalać tak obrzydliwe zachowanie? On jest odrażający, jest wstydem i wstydzę się nazywać go moim synem! — Auć. Wiem, jaka jest moja matka i szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że będzie zachwycona, ale Chryste, nawet ja nie przewidziałem takiej reakcji.
— Ty sobie, kurwa, żartujesz? — ryczy mój tata i wiem, że zaraz rozpęta się między nimi piekło. Po prostu nienawidzę tego, że dzieje się to przeze mnie.