– Micah, Micah! – zawołała niepewnie Abby, ale bestia pod nią nie odpowiedziała.
Wciąż była otulona jego kończynami, ale mogła swobodnie podnieść głowę. Jedyny problem polegał na tym, że nie mogła się zbytnio ruszyć, uwięziona w jego ramionach, a jego pysk był zbyt duży, by mogła wyraźnie widzieć jego głowę.
– Nie strasz mnie, Micah! – błagała, ale gdy nadal nie wyczuła żadnej reakcji, Abby musi






