Potworny ryk wstrząsnął ulicami stolicy, sprawiając, że serca wszystkich zadrżały. Micah pędził w swojej bestialskiej formie, a jego wojownicy starali się za nim nadążyć, lecz na próżno.
Mimo że do popołudnia, zaledwie kilka żałosnych godzin, przeczesał całe miasto dwukrotnie, nie mógł znaleźć po niej ani śladu.
Jakby rozpłynęła się w powietrzu, a on nie mógł się z tym pogodzić. Nie potrafił już






