Właśnie wtedy otworzyły się drzwi do ostatniego pokoju na końcu korytarza.
W drzwiach pojawił się na wózku inwalidzkim Julian Sullivan.
Ubrany w białą piżamę, o jasnej skórze przypominającej niemalże najczystszy nefryt. Wyglądał, jakby elegancja była cechą, z którą się urodził.
Kiedy Julian wyjechał ze swojego pokoju, był świadkiem, jak policjanci wyprowadzają Toma. Julian natychmiast zmrużył oczy






