– Xylo, zabierz Stana obok, żeby rzucił okiem – powiedział Jeremy.
– Dobrze…
To było idealne, bo i tak chciała pod jakimś pretekstem odciągnąć Piątego Battona na bok, żeby z nim porozmawiać.
Stanley niespiesznie wstał i uprzejmie skinął głową. – Tato, niedługo wrócę.
Jeremy odprawił ich machnięciem dłoni. – Idźcie, idźcie.
Xyla czule chwyciła go za ramię, gdy oboje opuszczali dom. Po wyjściu na ze






