Powrót do siebie…
Ta myśl nigdy wcześniej nie przyszła Lily do głowy. Ale teraz się wahała, mimo że wiedziała, że łatwiej to powiedzieć, niż zrobić.
– Nie martw się o mnie – nalegała. – Idź. Cameron zaraz tu będzie, żeby informować mnie o pracy, a ja za chwilę będę musiała zacząć pracować. Prawdopodobnie wypiszą mnie za dwa dni.
Pod wpływem jej nalegań Maryanne opuściła szpital i zajęła się pozwem






