„Leo, Leo…” Lea usłyszała słaby głos i podniosła głowę, widząc niewyraźną postać na zewnątrz.
„Alfred…” Dreszcz przebiegł przez Leę, budząc ją nieco. Otworzyła szeroko oczy i zobaczyła wysoką sylwetkę.
„Kto to?” – wykrzyknął Frank, gdy wysoka postać ruszyła na niego prosto.
„Gryź go! Gryź…” Zanim Frank zdążył dokończyć zdanie, cios trafił go w pierś. Jego kości zatrzeszczały, a on odleciał do tyłu






