**VALERIE.**
Serce wali mi jak młotem, telefon omal nie wyślizguje mi się z dłoni, gdy jego słowa dudnią w mojej głowie.
Zade odwraca się, bierze mnie na ręce i sadza na komodzie, nadal mocno trzymając, po czym wyciąga własny telefon i coś wpisuje w przeglądarkę.
"Będę tam," dodaje stanowczo Atticus.
Już mam go powstrzymać, ale waham się. "Dobra... umm, wyślę ci adres, bo wyprowadziłam się z t






