

Autor: Vivienne Blackwood
„Myślałem, że odrzucenie przez jednego Alfę to piekło. Bycie naznaczonym przez dwóch? To sztorm, którego mogę nie przetrwać”. Rowan był niegdyś klejnotem koronnym Crescent Ridge. Jednak po nocy pełnej zdrady i druzgocącym odrzuceniu, „Złamany Luna” zniknął w cieniu, zostawiając za sobą stado, które na niego nie zasługiwało, oraz dwóch Alfów, którzy nie zdołali go ochronić. Pięć lat później Rowan powraca. Nie jest już tym kruchym zmiennokształtnym, którego znali. Jest silniejszy, chłodniejszy i skrywa tajemnicę, która wstrząśnie posadami nadprzyrodzonego świata: bliźniaczych spadkobierców. Lincoln, wyrachowany i zaborczy Alfa, chce odzyskać Rowana za wszelką cenę. Weston, porywczy i impulsywny wojownik, jest gotów błagać na kolanach o drugą szansę. Myśleli, że mogą się nim dzielić. Myśleli, że mogą odzyskać to, co sami odrzucili. Ale Rowan nie szuka partnera – on szuka sprawiedliwości. Pomiędzy nadciągającą wojną stad a duszącą obsesją Alfów, Rowan musi zdecydować: czy pozwoli im uleczyć swoje złamane serce, czy też sprawi, że tajemnica o jego bliźniętach zrówna ich dwór z ziemią? Dwóch Alfów. Jeden Luna. I tajemnica, która zmienia wszystko. Kto podda się pierwszy?
Z perspektywy Kellana
O rany, nie mogę się doczekać powrotu do domu, dosłownie podskakuję w fotelu, gdy na horyzoncie wreszcie ukazuje się posiadłość.
Nazywam się Kellan i trzy dni temu skończyłem 18 lat.
Moi rodzice są mężczyznami, mój ojciec, który był poprzednim Alfą, to Darius, a mój tata, jego przeznaczony, to Ellis.
Mój starszy brat Vaughn jest teraz obecnym Alfą naszej watahy, watahy Crescent Ridge.
Mam siostrę bliźniaczkę Kendrę, na którą mówimy Kenzi.
Mój tata i jego siostra bliźniaczka byli tak zwanymi magicznymi bliźniętami. Urodzili się ze specjalnymi zdolnościami, specjalnymi mocami. Mój tata przekazał te moce naszej trójce. Moja siostra i ja, ponieważ jesteśmy bliźniętami, mamy połączone moce; im dalej od siebie jesteśmy, tym słabsze się one stają. Ale babcia Delaney miała te specjalne kryształy pobłogosławione przez jej sabat. Dopóki Kendra i ja nosimy nasz kryształ, łączy nas on, więc nasze moce nie są tak słabe, gdy jesteśmy rozdzieleni.
Mój starszy brat Vaughn jest z nas trojga najsilniejszy. Ponieważ nie jest bliźniakiem, nie potrzebuje nikogo, aby wzmocnić swoje moce. Ma zdolność poruszania przedmiotami siłą umysłu, podobnie jak moja siostra i ja, ale jego wyjątkowym darem jest to, że potrafi okiełznać lód i tworzyć go w dłoniach.
Potrafi wyciągnąć go z ziemi lub wystrzelić z rąk, by zabić swoich wrogów.
Wyjątkową zdolnością mojej siostry jest to, że potrafi okiełznać ogień, może strzelać nim z dłoni, od małego strumienia po gigantyczną kulę, która wybucha przy kontakcie.
Ja potrafię okiełznać energię, potrafię stworzyć ją w dłoniach i wystrzelić w stronę wrogów podobnie jak moja siostra. Albo w postaci małego strumienia, albo dużej kuli, która wybucha przy kontakcie. Mam też jedną dodatkową zdolność, potrafię zamrażać w ruchu poruszających się ludzi lub przedmioty.
Przydaje się, gdy chcesz wkurzyć starszego brata, który próbuje urwać ci głowę za wykręcenie mu numeru. A ja zdecydowanie lubię wykręcić jakiś numer czy dwa.
Co przypomina mi... szybko chwytam swoją torbę, otwieram ją i uśmiecham się, widząc moje nowe zapasy, które zdobyłem podczas wyjazdu. Uśmiecham się i staram się nie zachichotać, wiedząc, że mojemu bratu od dawna należy się jakiś dobry żart.
"Co cię tam tak bawi?" zapytał mój ojciec.
Szybko zasuwam torbę.
"Och, nic, nic. Po prostu pomyślałem o czymś zabawnym, to wszystko."
Mówię, wyglądając przez okno i próbując ukryć uśmiech. Zauważyłem, że mój tata kręci głową, wyraźnie przejrzawszy moje kłamstwo na wylot.
Wyjechałem 6 miesięcy temu na szkolenie dla Alf i miałem wrócić na 3 dni przed moimi urodzinami, ale ostatecznie utknąłem przez śnieżycę, więc oto jestem, przybywając 2 dni po tym, jak moja siostra i ja skończyliśmy 18 lat.
Nie tylko było to do dupy, że musiałem spędzić urodziny bez mojej bliźniaczki, ale czekałem na nie z jeszcze jednego powodu. Delaney!
Delaney to najlepsza przyjaciółka mojej siostry, z którą dorastaliśmy od czasów pieluch.
Siedem miesięcy temu skończyła 18 lat i odkryła, że jestem jej przeznaczonym. Moja siostra była w trakcie planowania wielkiej imprezy z okazji 18. urodzin Delaney, kiedy ta przeszła przez próg i zdała sobie sprawę, że to ja jestem jej przeznaczonym.
Retrospekcja
"Och, na Boginię, siostra, psujesz mi grę!" powiedziałem, wypuszczając z siebie przesadne westchnienie, po czym odłożyłem kontroler.
Nie ma sensu próbować grać w tę cholerną grę, kiedy ona siedzi tutaj i trajkocze bez przerwy o urodzinach Delaney.
"Po prostu pomóż mi wybrać któryś."
Powiedziała desperacko, próbując zmusić mnie do spojrzenia na jej telefon.
"Niech sama wybierze!
Och, o wilku mowa, oto i ona. Niech sama wybierze, to jej urodziny."
Powiedziałem, odwracając się, by spojrzeć na Delaney, gdy wchodziła do pokoju.
"Kenzi, właśnie skończyłam wybierać..."
Obserwowałem ją, jak zamarła i urwała w połowie zdania, wpatrując się we mnie. Uniosłem na nią brew, czekając, aż dokończy zdanie.
"Mów dalej." Powiedziałem, wciąż czekając, aż skończy.
Zmarszczyłem na nią brwi, zdezorientowany, dlaczego tak po prostu tam stoi z otwartymi ustami. Patrzyłem, jak jej usta się zamykają, a jej ciało zdaje się napinać, prawie jakby drżało.
"Nie ma, kurwa, mowy!"
Szepnęła, a mój żołądek zwinął się w supeł.
Och, na moją Boginię, to jej urodziny...
"Wiesz co, nie czuję się najlepiej.... Tak, muszę... Muszę iść."
Powiedziała, a mój żołądek zwinął się jeszcze bardziej, gdy patrzyłem, jak się odwraca i praktycznie wybiega z posiadłości.
Wstałem, podszedłem do drzwi i je otworzyłem. Obserwowałem ją, jak biegła podjazdem i przez trawnik, pędząc w stronę swojego domu. Wtedy właśnie wyczułem jej najdelikatniejszy zapach, ona mnie nie chce.
Szok i rozczarowanie na jej twarzy były niesamowicie oczywiste, nie wspominając o tym, co wymamrotała. Czułem, jak pęka mi serce, gdy zwiesiłem głowę i zamknąłem drzwi, po czym powoli wszedłem po schodach do swojego pokoju. Ignorując moją siostrę, która próbowała mnie zawołać z powrotem, bym jej pomógł.
Podszedłem do łóżka i pozwoliłem sobie opaść na nie do tyłu, wypuszczając powietrze z płuc. Wpatrywałem się w sufit, rozmyślając o tym, co się stało. Przez te wszystkie lata irytująca przyjaciółka mojej siostry okazuje się moją przeznaczoną.
Jej obłędnie wspaniała, ale irytująca przyjaciółka. Jak mogłem tego nie przewidzieć. Jak to możliwe, że ja i moja siostra jesteśmy w stanie wyczuć zapach naszych przeznaczonych przed naszymi 18. urodzinami.
Był bardzo słaby, ale wciąż czułem zapach, który mówił, że jest moją przeznaczoną. Mój wilk skomlał w mojej głowie, on też widział jej reakcję... Słyszał jej słowa i podkulił ogon, od razu zaczynając skomleć.
W porządku Titan, nie martw się o nią. Nie potrzebujemy jej, powiedziałem do mojego skomlącego wilka.
Ciekawe, czy teraz mnie odrzuci, czy poczeka, aż skończę 18 lat?
Wiesz co, pieprzyć to, ja odrzucę ją pierwszy. Nie zamierzam czekać, aż ona to zrobi... Chwileczkę, czy muszę czekać, aż skończę 18 lat, żeby kogoś odrzucić? Szlag, nawet nie jestem pewien, jak to działa.
Zwlekłem się z łóżka i ruszyłem do biblioteki. Muszę to sprawdzić i zobaczyć, czy znajdę jakieś informacje na ten temat.
Zamarłem, gdy tylko moja dłoń spoczęła na klamce. Czułem ból serca na samą myśl o szukaniu tego rodzaju informacji, nie mówiąc już o samym rozważaniu zrobienia tego. Odwróciłem się i oparłem plecami o drzwi, pozwalając sobie zsunąć się na podłogę. Oparłem głowę z powrotem o drzwi i wypuściłem powietrze, przecierając twarz dłońmi.
"Kurwa!... Bogini, to boli!" Szepczę, pocierając dłonią pierś, próbując sprawić, by ból zniknął.
Czy to dlatego, że zawsze żartuję i jestem zbyt rozbrykany albo "irytujący", jak wszyscy zdają się mnie nazywać.
Jeśli tak jest, to jej nie potrzebuję, nie potrzebuję kogoś, komu nie podoba się to, kim jestem. Taki właśnie jestem, jestem wesołą osobą, która lubi dużo żartować. Jeśli jej się to nie podoba, to jej nie potrzebuję. Potrzebuję kogoś, kto będzie mnie chciał za to, kim jestem, a to jestem ja!
Z nowo odkrytą determinacją odpycham się od podłogi i szybkim krokiem ruszam do biblioteki.
...
Ugh, to absurd! Przejrzałem tak wiele głupich książek i w żadnej nie ma słowa o odrzuceniu przed 18. urodzinami.
Dowiedziałem się jednak, dlaczego moja siostra i ja potrafimy wyczuć zapach naszego przeznaczonego przed 18. urodzinami.
Najwyraźniej nie jest niczym niezwykłym, że bliźnięta potrafią rozpoznać swojego przeznaczonego, jeśli ten ma już 18 lat. Mogą go zidentyfikować w ciągu roku przed swoimi 18. urodzinami. To nie jest pełne przyciąganie przeznaczonych, zapach i wszystko, co wiąże się z więzią, jest bardzo słabe. Ale staje się silniejsze, im bliżej 18. roku życia.
Kluczem do możliwości identyfikacji przeznaczonego przed 18. rokiem życia jest świadomość, że ta druga osoba jest twoim przeznaczonym. To jest wyzwalacz, który aktywuje zdolność do ich identyfikacji.
Usiadłem z powrotem i znów potarłem pierś. Bogini, nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak bardzo by to bolało, gdybym miał 18 lat, a więź byłaby w pełni rozwinięta.
Wyciągnąłem się z biblioteki i skierowałem z powrotem do sypialni. Zatrzymałem się przy drzwiach, może powinienem zrobić to dzisiaj, przed jutrzejszą pełnią księżyca.
Pełnia prawdopodobnie tylko wzmocni przyciąganie przeznaczonych. Sprawi, że odrzucenie będzie jeszcze bardziej bolesne niż już jest.
Wypuściłem powietrze z płuc, przeczesując dłonią włosy. "Dasz radę, Kellan." Powiedziałem do siebie, odwracając się i ruszając w stronę schodów.
No dalej Kellan, po prostu unieś rękę i zapukaj do drzwi. Powiedziałem do siebie, próbując zmusić ramię do działania.
Stoję tu przed jej drzwiami dosłownie od 5 minut, próbując zmusić się do zapukania.
Właśnie gdy wreszcie udało mi się podnieść rękę, drzwi nagle się otworzyły. Delaney szybko cofnęła się, zaskoczona.
"Na Boginię, Kellan, napędziłeś mi stracha!" Powiedziała, trzymając rękę na piersi.
Zaraz po tym, jak to powiedziała, jej ciało się napięło i cofnęła się o krok.
"Co, co ty tu robisz?"
Powiedziała, cofając się o kolejny krok.
Czułem, jak ból się nasila, gdy stałem teraz przed nią. Czułem jej zapach o wiele silniej, stojąc tuż przed nią. Patrząc na pięknego anioła przede mną, jak mógłbym to zrobić. Dlaczego ona po prostu nie może mnie chcieć.
Ale teraz widzę to jeszcze wyraźniej, gdy na mnie patrzy, widzę, jak bardzo nie chce, żebym w ogóle tu przed nią stał.
"Wiem, wiem, kim dla siebie jesteśmy..." Powiedziałem, przerywając i kręcąc głową.
"Po prostu, po prostu uwolnię cię od tej głupiej rzeczy." Powiedziałem, po czym wziąłem głęboki oddech.
"Ja, Kellan Pierce Sterling z watahy Crescent Ridge odrzucam cię, Del-uch." Powiedziałem, ale mi przerwała, gdy rzuciła się na mnie, zakrywając mi usta dłonią, przez co oboje upadliśmy do tyłu.
"Co ty do cholery robisz?" Krzyknęła, leżąc na mnie, z dłonią wciąż na moich ustach. Gniew był wypisany wyraźnie na jej twarzy.
Leżałem, patrząc na nią z zaskoczeniem, a jej pierś unosiła się ciężko, gdy ona patrzyła na mnie. Widziałem, jak jej oczy zaczynają zachodzić łzami, gdy we mnie wpatrywała.
"Dlaczego? Dlaczego w ogóle chciałeś to zrobić?"
Powiedziała, a jej głos się załamał, podczas gdy jej dolna warga drżała. Powoli zabrała rękę i usiadła.
Przez chwilę leżałem zdezorientowany.
"Ja... myślałem, że tego właśnie chcesz." Powiedziałem, czując, jak w moich własnych oczach stają łzy.
"Skąd na świecie przyszło ci to do głowy?"
Powiedziała, patrząc na mnie, jakbym był szalony.
Usiadłem, gdy ze mnie zeszła. Czułem złość, patrząc na nią.
"Widziałem, jak tam na mnie spojrzałaś, słyszałem, co powiedziałaś!
Nie ma, kurwa, mowy! To były twoje dokładne słowa! Jak do cholery miałem pomyśleć, że chodziło o coś innego!?"
Powiedziałem, czekając, aż powie mi, że się mylę, choć wiedziałem, że tak nie jest.
Wypuściła z siebie oddech, przeczesując włosy dłonią i odgarniając je z twarzy.
"Nie miałam tego na myśli w ten sposób."
Powiedziała spokojniejszym, łagodniejszym głosem.
"Po prostu mnie to zaskoczyło, to wszystko. Przez całe życie byłeś dla mnie jak młodszy brat. Nawet przez milion lat bym nie pomyślała, że będziemy dla siebie przeznaczeni.
Wiem też, że nie lubisz dziewczyn, wolisz chłopaków. Przez lata bardzo wyraźnie dawałeś do zrozumienia, że pociągają cię mężczyźni, a nie kobiety."
Powiedziała, odwracając się i odchodząc, by po chwili znów podejść w moją stronę.
"Powiedziałam 'nie ma, kurwa, mowy', ponieważ nie mogłam uwierzyć, że moim przeznaczonym jest ktoś, kto nawet na mnie nie leci i nigdy nie mógłby lecieć. Jak byś mógł, skoro wolisz chłopaków?"
Powiedziała, a jej głos się załamał, podczas gdy po jej twarzy spłynęły łzy.
Przez cały ten czas nawet nie przyszło mi to do głowy. Zawsze pociągali mnie mężczyźni, a nie kobiety. Ani razu nie uważałem kobiecego ciała za atrakcyjne. Zawsze pociągało mnie męskie ciało. Zawsze myślałem, że moim przeznaczonym będzie mężczyzna, a nie kobieta.
Ale w chwili, gdy zorientowałem się, że ona jest moją przeznaczoną, nawet nie pomyślałem o tym fakcie.
To tak, jakby wszystko, co czułem wcześniej, nagle przestało mieć znaczenie, gdy tylko zorientowałem się, że to ona jest mi pisana. Gdy tylko poczułem jej zapach, mogłem myśleć tylko o niej i pragnąłem tylko jej. Nie obchodziło mnie, że jest kobietą, po prostu jej pragnąłem.
Moje spojrzenie przeniosło się z podłogi z powrotem na nią, a moje serce pękło na widok jej płaczu. Łzy spływały po jej twarzy.
Szybko zrobiłem krok w przód, oplotłem ją ramionami i przyciągnąłem do siebie. "Pragnę ciebie, Delaney! Nie chcę nikogo innego, tylko ciebie! Jesteś tą, którą wybrała dla mnie Bogini Księżyca, nie chcę nikogo innego, tylko ciebie."
Powiedziałem, przyciskając pocałunek z boku jej głowy, podczas gdy ją przytulałem. Czułem, jak jej ramiona się trzęsą, gdy się rozpłakała, kurczowo trzymając się mnie.
"Jak to możliwe, że już cię kocham?"
Powiedziała załamanym głosem, wciąż chowając twarz w mojej szyi.
Czułem, że moje serce zabiło mocniej, gdy to powiedziała.
"Bo jestem niesamowity!"
Powiedziałem z uśmiechem. Poczułem, jak uderza mnie w plecy, po czym odpycha się ode mnie z uśmiechem.
"Ale z ciebie palant!"
Powiedziała, po czym złożyła pocałunek na moich ustach. Gdy tylko poczułem jej wargi na swoich, poczułem słabe mrowienie maleńkich iskierek i wstrząsów więzi przeznaczonych. Czułem się, jakbym był w niebie, gdy jej miękkie, pełne usta przycisnęły się do moich.
Kiedy się odsunęła, trwałem tam z zamkniętymi oczami, dopóki nie usłyszałem jej chichotu. Powoli otworzyłem oczy i zobaczyłem, jak patrzy na mnie chichocząc.
Zrozumiałem, że wciąż tam siedzę z wydętymi w dzióbek ustami i zamkniętymi oczami, wyglądając jak głupiec. Natychmiast poczułem, jak moja twarz i uszy robią się gorące, gdy rumieniec szybko rozprzestrzenił się po mojej twarzy aż po same czubki uszu. Oczywiście to tylko sprawiło, że zaczęła śmiać się mocniej, kręcąc na mnie głową.
"Na Boginię, Kellan, jesteś taki uroczy!"
Powiedziała, po czym chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w dół po schodach.
"Dokąd idziemy?"
"Z powrotem do twojej siostry, zanim dopadnie mnie na końcu świata. Znasz ją, pewnie jest wściekła, że tak uciekłam." Powiedziała.
"Ta, dziwię się, że nie dotarła tu przede mną."
Powiedziałem, kręcąc głową na myśl o mojej siostrze. Pewnie właśnie szturmuje posiadłość, wściekła, że oboje ją zostawiliśmy.
Koniec retrospekcji