Lekki zapach krwi uderza mnie w nozdrza, więc idę w jego stronę. Czyżby otworzył jakąś ranę?
– Czego chcesz? – pyta, zmuszając mnie do gwałtownego spojrzenia na niego.
– Odmówiłeś pomocy pielęgniarki – mówię. Wygląda, jakby miał się zaraz przewrócić.
Przechyla głowę i unosi brew. – I to sprawiło, że poczułaś do mnie współczucie? – pyta.
– Nie – odpowiadam. Jest zdenerwowany, ale próbuje kontrolowa






