Może Adam kogoś przyprowadził…
Przybliżam się powoli do mojego pokoju; jęki stają się głośniejsze i obrzydliwe.
Rozpoznaję ten głos. Słyszałem go zbyt wiele razy…
Odejdź, Hugh, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal…
To nie zaboli.
Wyjdź.
Ale nie, muszę wiedzieć.
Lampa jest zapalona, kąpiąc sypialnię w ciepłej poświacie, a drzwi są lekko uchylone.
Widok, który się przede mną roztacza, to coś, cz






