Gładzi włosy Zionowi i przez moment przypomina mi zmęczonego starca.
– Co to w ogóle znaczy? – pytam ostro.
Spogląda na mnie i przechyla głowę. – To nie jest ważne.
Marszczę brwi, ale przez chwilę nic nie mówię.
To ważne, ale on wyraźnie nie chce o tym rozmawiać.
– Więc wezwałeś mnie tutaj, żeby mi powiedzieć, że powinniśmy połączyć watahy tylko wtedy, gdy to będzie dozwolone – przez mojego ojca?






