Ada też by to pokochała.
Mój uśmiech gaśnie, wraca ta pustka. Jej już nie ma.
Powinnam wziąć prysznic.
Dwadzieścia minut później wychodzę spod prysznica, suszę włosy ręcznikiem, a potem owijam je nim i wracam do sypialni. Atticus już nie śpi, siedzi oparty plecami o wezgłowie łóżka, z jedną nogą podkurczoną, odwraca się od okna i jego wzrok powoli przesuwa się po moim ciele.
– Dzień dobry – mówi,






