Uśmiecha się ledwie dostrzegalnie. „Naprawdę idealnie wpasowałaś się w rolę Luny. Spójrz tylko, jak sprawnie naprawiasz moje potknięcia.”
Unoszę kącik ust w ironicznym uśmiechu. „Albo, mówiąc wprost, ty jesteś aż nazbyt szczery, a ja – wyrachowana. Napiszę do Valerie,” mówię, sięgając po telefon.
„Jesteś tego absolutnie pewna?” pyta cicho, kładąc dłoń na mojej.
„Tak,” odpowiadam bez wahania. Kiwa






