„W takim razie niedługo,” odpowiadam, wyczerpana wracając do sypialni i opadając na łóżko. Słyszę stłumione głosy braci, z których głos Ziona wydaje się jedynie cichym pomrukiem.
Zion nie ma innej kobiety.
Uśmiecham się pod nosem, podnosząc się do siadu. To idealna okazja, żeby go podroczyć – nie przepuszczę jej.
Czekam, aż wszelkie odgłosy z sąsiedniego pokoju ustaną. Zakładam, że Xander wyszedł.






