Spogląda wściekle na telefon, który przełącza się na pocztę głosową. Odwraca gwałtownie głowę w stronę spiętych mężczyzn, którzy wpadli za nim do środka. Zion może i jest tu ich szefem, ale Sebastian King to wciąż, do cholery, jego ojciec.
– Zadzwońcie do Ziona i powiedzcie mu, żeby tu natychmiast przyjechał.
– Tak jest, Alfo. – Jeden z nich spuszcza głowę, a ja tłumię uśmiech. I choć to wszystko






