"Adonie?"
Wymamrotała Zofia, patrząc, jak samochód odjeżdża. Imię to ją zmyliło. Nigdy wcześniej nie słyszała takiego imienia. A sposób, w jaki je wymówił, brzmiał, jakby mówił w innym języku.
Pokręciła głową i weszła do hotelu.
Gdy recepcjonistka ją zauważyła, podbiegła do niej.
"Panno, w końcu pani jest!"
Zofia nie rozumiała, o czym ona mówi.
"Co?"
"Nic. Proszę wrócić do swojego apartamentu."
Zo






