Sophia weszła do lasu, gdy Victor już odszedł.
Wiał zimny wiatr, poruszając gałęziami drzew. Szła przez chwilę, rozmyślając o swoim życiu.
W jej oczach nie było łez. Ale jej oczy były puste, jakby zagubiła się w tym dziwnym świecie.
Czuła, że ten okrutny świat nie jest dla niej. Była szczęśliwą dziewczyną, która lubiła widzieć wszystkich szczęśliwymi. Jak los mógł chcieć czegoś przeciwnego?
Niebo






