– Dziękuję, Margot. Ciężko pracowałaś. Odpocznij. Ja zajmę się pieczeniem.
Margot pokręciła głową. – To tylko kilka pasztecików, proszę pani. To żaden kłopot.
Widząc, jak blisko siebie stoją, Margot wiedziała, że lepiej nie zostawać. Zdjęła fartuch i cicho wyszła z kuchni.
Anneliese podeszła do blatu. – Lubisz nadzienie szpinakowe? Ile zjesz?
Sięgnęła po pasztecik, by go upiec, ale ramię Jonathana






