– Zrozumiałem. Zostań tu i dotrzymaj towarzystwa Nishay.
Anneliese nie zamierzała przeszkadzać mu w zrobieniu dobrego wrażenia na Nishay. Podała mu naczynia i uśmiechnęła się.
– Nie spiesz się. Babcia i ja musimy sobie po babsku pogadać.
Jonathan uniósł brew i posłał jej szybki, szelmowski uśmiech.
– W porządku.
Kiedy zniknął w łazience, a drzwi cicho się za nim zamknęły, Anneliese odwróciła się d






