Stał tak przez długą chwilę, po czym zamknął oczy, uspokoił się i otworzył je ponownie z rezygnowanym westchnieniem.
– Doprowadzasz mnie do szaleństwa. Idziesz na ten konkurs czy nie?
Była tak dobra w łamaniu jego postanowień. Jedyne, czego teraz pragnął, to zabrać ją do domu, pokazać, jak bardzo ją kocha, i zignorować wszystko inne.
– Oczywiście, że idę! Pospiesz się i wracaj do pracy. Kochanie,






