Kiedy Whitney ponownie pchnęła drzwi, Thomasa już nie było, a Noel został sam w pokoju.
Przeszukiwała wzrokiem pomieszczenie, gdy Noel odezwał się chłodnym, spokojnym głosem.
– Czego szukasz?
Whitney pokręciła głową. – Nic.
– Płakałaś.
Jego wzrok spoczął na jej zaczerwienionych oczach. To nie było pytanie, lecz stwierdzenie faktu.
Kiedy wcześniej wycofała się do toalety, nie chciała płakać.






