Kiedy Whitney dotarła do hotelu Phoenix, Westley już czekał przy wejściu.
– Spóźniłaś się. Pan Scott już czeka – powiedział zirytowany, gdy Whitney wysiadała z samochodu.
Pospiesznie poprowadził Whitney do prywatnego pokoju.
Zatrzymała się i przypomniała mu spokojnie: – Już jestem. Jeszcze nie spełniłeś swojej obietnicy.
Westley zmarszczył brwi. – Jestem twoim ojcem. Czy mógłbym cię okłamać?






