Nagle Whitney usłyszała przeszywający krzyk bólu, a zaraz potem odgłos czegoś ciężkiego uderzającego o ścianę.
Otworzyła oczy w samą porę, by zobaczyć mężczyznę skulonego w kącie, z twarzą wykrzywioną cierpieniem.
Czyjaś dłoń wyciągnęła się ku niej i wciągnęła ją w mocny uścisk. Jej nerwy, wciąż napięte strachem, instynktownie wywołały krzyk.
– To ja.
To był znajomy, głęboki głos, niosący zaró






