Whitney zamarła z ręką na klamce, po czym odwróciła się, by spojrzeć na Damiana. „O czym ty w ogóle mówisz?”
Damian wydał z siebie chłodny śmiech. „Nie wymieniłem jego imienia, a ty już się bronisz. Chyba nie jestem w błędzie, prawda?”
Natychmiast ogarnął ją żal. Zareagowała bezmyślnie, a teraz serce waliło jej z niepokoju.
„Chodzi mi o to, że niezależnie, o kim mówisz, to nonsens. Nie zakładaj






