Gdy okno samochodu się otworzyło, Józef powiedział z szacunkiem: "Panno Stovall, pan Fuller przysłał mnie po panią."
Co za prześladowca.
"Mówiłam mu, że nie jadę!" Zaczęłam się irytować.
"Pan Fuller przysłał mnie po panią" - powtórzył Józef surowo.
W tym momencie zdenerwowałam się i wyjaśniłam: "Dobra, wiem. Pojadę tam sama, okej?"
"Pozwól, że panią zawiozę."
Co do cholery...
Bach! Uderzyłam w kie






