Zeszłej nocy zostałam, bo nie miałam innego wyjścia. Jeśli znowu miałabym tu nocować, dostałabym migreny.
Skinął głową i zauważył: "Twoje resztki były smaczne."
Moje co?
Chwilę później zdałam sobie sprawę, co miał na myśli, i zmierzyłam go wzrokiem. "Ty zboczeńcu!"
Uniósł brwi i wykrzyknął niewinnie: "Czekaj... nie! Chodziło mi o twoje... resztki!"
Jak bardzo dziecinny jest ten facet?
Ignorując go






