Kiedy zauważyłam, że dziewczyny nie ma u jego boku, zapytałam z ciekawością: "Gdzie twoja dziewczyna?"
"Ona nie jest moją dziewczyną."
Nie jestem wścibskim kotem, więc przestałam go o to pytać.
Następnie poszłam za nim do steakhouse'u. Tuż przy wejściu zatrzymał się i spojrzał na mnie z niepokojem. Potem zaproponował: "Chodźmy do innej restauracji."
Na początku nie zauważyłam niczego niezwykłego.






