Prychnął i warknął: – Nie gadaj takich bzdur.
Wpatrywałam się w okno, pozwalając myślom błądzić. – John, zostaliśmy tylko my z prowincji R – poskarżyłam się.
Zamarł na sekundę, po czym zmarszczył brwi. – Co masz na myśli?
Na światłach zatrzymał się, żeby na mnie spojrzeć.
Lekko bolało mnie gardło, a oczy miałam nieprzyjemnie suche. – Macy odeszła!
– Odeszła?
– Jest pochowana z babcią w Jadeborough






