Kiedy spotkaliśmy się ponownie po kilku latach, nie przytłoczył mnie swoją żarliwością w dążeniu do zgody, lecz ostrożnie wkraczał w moją przestrzeń, powoli splatając swoje życie z moim.
Chociaż nie był natarczywy, trudno było go odrzucić czy mu odmówić.
Przygotowałam dla niego zupę. Gdy dotarłam do hotelu, leżał na łóżku z dłonią na czole.
Widok jego bladej twarzy poruszył mnie do głębi. Odstawił






