Jakąś godzinę później Ashton wyszedł. Miał swoją zwykłą, kamienną twarz.
– Przepraszam, że kazałem ci czekać. – W kącikach jego ust pojawiło się delikatne drgnienie.
Potrząsnęłam głową i chwyciłam go za rękę. – Boli?
Słyszałam, że to potwornie bolesne.
– A nawet jeśli? Co zamierzasz z tym zrobić? – Posłał mi szelmowski uśmiech.
Zamknęłam oczy i musnęłam jego wargi. – Pomoże?
Chrząk! Lekarz próbowa






